WĘGLOWODANY - KIEDY DOBRE A KIEDY ZŁE ?

Dieta i odchudzanie. Węglowodany dobre i złe, jaką rolę spełniają podczas naszego odchudzania.Dzięki dobrym doświadczeniom, wynikających z diety sportowców, węglowodanom udało się odzyskać dobrą sławę. Bogate w białko diety wyczynowców, złożone ze steków z dekoracyjną, to znaczy minimalną ilości sałatki, zostały na razie zastąpione przez bogate w węglowodany diety chlebowe, ziarniste, ryżowe i ziemniaczane.

 

 

Tak, zgodnie z nimi nawet spaghetti odchudza, jeśli nie jada się go z tłustym sosem.
Ale zanim zwrócisz się do nas z pytaniem, skąd pojawia się w dietetyce taka zmiana poglądów, musimy wyjaśnić, czym w ogóle są węglowodany.

WĘGLOWODANY: „NAJLEPSZA ENERGIA” DLA CIAŁA I DUCHA  

Najważniejsza oprócz wody, jeśli chodzi o ilość, grupa substancji odżywczych w pożywieniu to węglowodany. Należą do nich liczne związki organiczne, z których najbardziej znane to skrobia i cukier. Te strawne węglowodany dostarczają największej części  energii koniecznej codziennie zarówno dla pracy organizmu i mięśni, jak też działania nerwów i umysłu. Co najmniej 50% kalorii w codziennym pożywieniu powinno pochodzić z węglowodanów.
W odróżnieniu od tych węglowodanów błonnik, jako niestrawny węglowodan, nie dostarcza energii. Jest jednak konieczny dla zachowania zdrowia i zdolności do działania.
Osobom, które wydatkują niewiele energii w pracy i czasie wolnym oraz tym wszystkim, którzy chcą schudnąć i pozostać szczupłym, zalecamy produkty węglowodanowe, które jednocześnie zawierają błonnik, witaminy i minerały – a więc cenne z punktu widzenia fizjologii jedzenia produkty, takie jak warzywa, owoce, produkty pełnoziarniste i rośliny strączkowe. Znakomicie zaspokajają one głód i zaopatrują nas w ważne substancje, które usprawniają nasz organizm i chronią nasze zdrowie.
Więcej wstrzemięźliwości wskazane jest przy jedzeniu bogatym w skrobię, ubogim w błonnik: produktach z białej mąki, ziemniakach oraz cukrze gronowym i białym, słodzonych napojach i słodyczach. Jeśli chodzi o zawartość witamin, minerałów, substancji bioaktywnych itp., te produkty są w nie gorzej albo wręcz źle zaopatrzone. Ponadto można ich jeść bardzo dużo, właściwie nie czując się sytym.
Pamiętaj: jeśli ktoś chce być syty i dobrze zaopatrzony w substancje odżywcze przy mniejszej ilości kalorii, musi zwracać uwagę na właściwe źródła  węglowodanów w pożywieniu. Stanowią one samo jądro zielonych przepisów naszej diety idealnej – są to przede wszystkim warzywa, sałaty i owoce oraz pełnoziarniste produkty. To zdrowe, odchudzające jedzenie ma korzystny indeks glikemicznym i dużo odżywczych substancji.

BŁONNIK TO NIEZBĘDNY BALAST   

Błonnik zrobił karierę – z bezwartościowego „złogu” stał się uznanym strażnikiem zdrowia i zewnętrznym regulatorem przemiany węglowodanowej oraz tłuszczowej. Ponadto jest współodpowiedzialny za to,  czy czujemy się syci, czy głodni. Zwłaszcza rozpuszczalny błonnik  z pełnoziarnistego owsa, warzyw i owoców trzyma w ryzach poziom cholesterolu, syci na długo  i pomaga zmniejszyć wzrost poziomu cukru we krwi po posiłkach. Bogate w błonnik jedzenie wypełnia żołądek, a zawiera niewiele kalorii. Wszystko to dobrze służy smukłej sylwetce. Ludzkie enzymy trawienne nie potrafią rozłożyć błonnika. Ale w naszym jelicie żyje armia pożytecznych bakterii, które rozkładają błonnik na substancje korzystne dla zdrowia. Ponieważ różne rodzaje błonnika mają odmienne działanie na przemianę materii, zaleca się jak najwięcej urozmaicenia w jadłospisie. Do najlepszych źródeł zalicza się znów produkty pełnoziarniste, rośliny strączkowe, warzywa i owoce. Codziennie należy zjadać co najmniej pięć porcji owoców i warzyw, do tego pełnoziarniste produkty – wówczas spożyjesz również dostateczną ilość błonnika.

SYCĄCE WĘGLOWODANY ODCHUDZAJĄ   

 O co chodzi w zapowiadanej na wstępie rewolucji poglądów w dietetyce? Pierwsza zasada: jeśli ktoś chce zaspokoić głód produktami, które zawierają mniej skoncentrowanych kalorii niż tłuszcz, skrobia i cukier, potrzebuje na swoim talerzu dużej ilości jedzenia. Właściwy wybór to warzywa, rośliny strączkowe, gruboziarniste produkty z pełnego przemiału i soczyste, bogate w wodę i owoce. Te produkty podczas naszej diety możemy jeść do syta. Ale kto, zajmując się tematem węglowodanów i tycia nie myśli – przepraszamy za sformułowanie – o tuczenie ziemniakami świń i przysłowiowych kluskach do tuczu gęsi na stłuszczone wątróbki? W rzeczywistości te odkrycia ze zwierzęcej fizjologii dają się przenieść na ludzi w ograniczonym zakresie. Dla utuczenia człowieka węglowodanami, to znaczy przemiany nadmiaru zjedzonych węglowodanów w tłuszcz, potrzeba tak czy owak prawie 450 do 500 gramów węglowodanów dziennie – to ilość prawie nie do zjedzenia. Żeby ich tyle w czystej postaci dostarczyć, trzeba byłoby zjeść na przykład, kilogram miśków - żelków  albo kilogram mieszanego pieczywa. Ponadto organizm, tworząc kwasy tłuszczowe z węglowodanów, zużywa sporo energii, Te straty podczas przemiany stanowią około 30 % energii dostarczonej wraz z węglowodanami. Ograniczenia energetyczne przy jedzeniu podczas diety i po niej powinny zatem dotyczyć przede wszystkim tłuszczu z pożywienia. A żeby podczas odchudzania nie odczuwać głodu, sięgaj po właściwe węglowodany, zwracając uwagę na ich indeks glikemicznym.

TŁUSZCZ I ALKOHOL –NIEBEZPIECZNY TRUJĄCY DUET   

Równiej wypijany w nadmiarze alkohol jest raczej pośrednio odpowiedzialny za „piwny brzuszek”, ponieważ alkohol nie zamienia się w tłuszcz, tylko hamuje spalanie tłuszczu. Ponadto, jeśli organizmowi dostarcza  się energii z różnych źródeł, takich jak węglowodany, alkohol, tłuszcz, najniżej stawia się on w tej hierarchii tłuszcz i preferuje to łatwe do spalenia węglowodany albo alkohol. To „ułatwienie”, które niesie ze sobą „kropelka czegoś mocniejszego”  po posiłku, nie ma nic wspólnego z lepszym spalaniem tłuszczu. Alkohol zawsze ułatwia trawienie, ale nie spalanie tłuszczu. Tłusta smażona kiełbasa wraz z alkoholem łatwiej zamienia się w tłuszcz! Nie bez powodu osobom z duża nadwagą przepisuje się leki, które częściowo blokują trawienie tłuszczu. Sprawiają one, że część tłuszczu wędruje przez jelito niestrawiona i jest wydalana, a nie odkładana w organizmie.